MILA JANKOWSKA
I JEJ MAMA MAGDA
Mila Jankowska i Magda Bem-Jankowska to duet, który spokojnie mógłby mieć własny gatunek filmowy. Mila — aktorka młodego pokolenia, naturalna i pełna emocji. Magda — jedna z najbardziej wyrazistych kostiumografek w Polsce, od lat ubierająca filmowe historie w charakter i detal. Pierwsza gra emocjami, druga buduje je kolorem, fakturą i stylem.
Choć pracują po dwóch stronach kamery, ich świat od zawsze kręci się wokół tego samego — bliskości, kreatywności i wspólnego celebrowania codzienności. U nich kuchnia działa trochę jak plan filmowy: jest miejsce na improwizację, śmiech i smaki, które najlepiej wychodzą wspólnie. Bo najlepsze role — podobnie jak najlepsze jedzenie — tworzy się z razem.
KADR PEŁEN SMAKÓW
Hej, tu David! Są takie historie, w które wkręcam się od razu — i jako kucharz, i trochę jako reżyser. Zwłaszcza kiedy spotykam mamę i córkę, które tak pięknie grają razem swoje role w życiu i na planie. Z Milą i jej mamą było dokładnie tak: trochę filmowo, trochę wzruszająco, z zapachem lasu, świeżego makaronu i prawdziwej bliskości.
Patrzyłem na nie i miałem wrażenie, że rozumieją się bez słów. Wystarczało jedno spojrzenie, poprawienie kołnierza, albo śmiech w połowie zdania. Mila mówi o swojej mamie jak o najlepszej przyjaciółce, a jej mama patrzy na nią z taką dumą, że aż robi się ciepło na sercu. Zero udawania. Taka relacja, którą się po prostu czuje. Aż pisząc to się wzruszyłem…
A później spotkałem Czerwonego Kapturka, który w koszyku miał Almette — oczywiście bez niego ta historia nie smakowałaby tak samo. Robiliśmy świeże pappardelle, były szparagi, cukinia, śmiech i podjadanie w trakcie gotowania. Odwiedził nas wilk, który wcale nie był zły, a dziewczyny opowiadały o wspólnych kolacjach, świeżym chlebie, pomidorach z solą i smakach dzieciństwa.
I chyba właśnie o to chodzi w tych historiach — o mamy i córki, które przy jednym stole, na planie i w życiu grają najpiękniejszą wspólną rolę. O smak, bliskość i relacje, przy których zawsze chce się zostać trochę dłużej.
DRUŻYNA ALMETTE
NAJPIĘKNIEJSZA ROLA: MAMA I CÓRKA
Są takie plany zdjęciowe, na których wszystko jest zapisane w scenariuszu. I są takie, gdzie najlepsze sceny rodzą się dopiero pomiędzy słowem „akcja” a „cięcie”.
Ten dzień smakował świeżym makaronem, lasem po deszczu i śmiechem, którego nie da się powtórzyć w drugim dublu. Mila i jej mama weszły na plan z energią, która momentalnie udzieliła się całej ekipie.
I ta ich dynamika… Było coś pięknego w tym, jak na siebie patrzyły. Magda poprawiająca Milę przed ujęciem z dokładnością kostiumografki i czułością mamy. Mila odpowiadająca uśmiechem albo spojrzeniem. Bez przesady, bez grania pod kamerę. Wszystko prawdziwe.
A potem ten plan zaczął żyć własnym rytmem. Odwiedził nas Hamlet, Czerwony Kapturek z koszykiem pełnym jedzenia i Indiana Jones ratujący złoty skarb Almette. Pomiędzy dublami ktoś podjadał makaron, ktoś śmiał się tak mocno, że trzeba było poprawiać make-up, a piesek Skopek kradł sceny lepiej niż połowa aktorów w polskim kinie.
Najlepsze rzeczy działy się jednak przy stole. Świeże pappardelle, szparagi, Almette z ziołami i rozmowy, które płynęły dokładnie tak, jak powinny płynąć dobre historie — lekko, ciepło i bez pośpiechu. O smakach dzieciństwa, kolacjach dla przyjaciół i relacjach, które buduje się latami, trochę jak ulubiony przepis — intuicyjnie, z sercem i bez drogi na skróty.
Dobra, koniec spoilerów. Zobaczycie, że ten plan miał w sobie coś więcej niż filmową magię. Bo kiedy trafia się duet taki jak Mila i Magda, to nawet zwykłe spotkanie przy stole zamienia się w scenę, którą chce się pamiętać długo po napisach końcowych.
OSCAROWE DANIA
Pappardelle ze szparagami i chipsami z cukinii w kremowym sosie z puszystym serkiem Almette z ziołami
Świeże pappardelle ze szparagami, chrupiącą cukinią i kremowym sosem na bazie puszystego serka Almette z ziołami. Z tych składników powstał lekki, sezonowy makaron pełen zielonych smaków, w którym delikatność sosu idealnie łączy się z podsmażonymi warzywami i natką pietruszki. Prosto i tak dobrze, że trudno poprzestać na jednym talerzu.