ALICJA I ANASTAZJA KUŚ
Mama i córka. Trenerka i najmłodsza polska olimpijka. Ale przede wszystkim — dwie kobiety, które od lat biegną przez życie razem, zawsze w tym samym kierunku. Alicja i Anastazja Kuś tworzą relację, w której ambicja i dyscyplina idą ramię w ramię z czułością i bliskością.
Anastazja dużo czasu spędza na treningach i zawodach, a jej mama zawsze jest obok. To ona świętuje z córką zwycięstwa i pociesza w trudniejszych chwilach. Najgłośniej kibicuje i bezwarunkowo wspiera. Dzięki mamie Nastka nauczyła się, że sport to nie tylko wynik, ale też radość.
Alicja to trenerka i mentorka, ale przede wszystkim mama. Dziś Nastka realizuje się jako sportowczyni, nie tracąc ciekawości świata. A Alicja patrzy na nią z dumą, która nie potrzebuje wielkich słów. Ich codzienność to nie tylko starty i medale. To także wspomnienia z dzieciństwa, małe rytuały, rozmowy bez pośpiechu i chwile, w których mogą być razem, robiąc to, co naprawdę lubią.
WSPANIAŁA MAMA I WYJĄTKOWA CÓRKA
Hej, tu David! Przez lata pracy jako szef kuchni nauczyłem się jednego — wszystko co najlepsze rzadko powstaje w pojedynkę. Dokładnie tak samo jest w relacjach, zwłaszcza tych najbliższych.
W serii „Historie Almette. Mamy i córki” spotkałem kobiety połączone więzią, której nie da się porównać z żadną inną. To opowieści o miłości, która dodaje odwagi, ale też daje poczucie bezpieczeństwa. Która zmienia się z czasem, ale nigdy nie traci swojej mocy. Często płakałem… ze śmiechu i wzruszenia. Tak więc przygotujcie się na najpiękniejsze emocje.
W pierwszym odcinku spotkałem się z Alicją i Anastazją Kuś. Trzeba mieć niezłą kondycję, żeby za nimi nadążyć. Zanim dostałem zadyszki, dowiedziałem się, jak to jest łączyć rolę mamy i trenerki, co najmłodsza polska Olimpijka robi dla przyjemności i że jej ulubiony Almette to ten z rzodkiewkami. Użyliśmy go do przygotowania ulubionego dania Alicji z dzieciństwa. Moje bohaterki pokazały, że tworzą jedną drużynę — także podczas wspólnego gotowania.
CHWILE, KTÓRE SMAKUJĄ NAJLEPIEJ
ZGRANA DRUŻYNA
Co to był za dzień! Alicja i Anastazja chciały zacząć go tak jak zwykle — aktywnie i razem. Miał być typowy trening w zimowej scenerii ich rodzinnego Olsztyna, jednak zanim dziewczyny zdążyły na dobre wystartować, pojawił się ON, dumny reprezentant kadry Almette — David.
Zamiast biegu po zaśnieżonym parku, były wyścigi… w kuchni. Cel? Plince — warmińskie placki ziemniaczane z dodatkiem Almette. Anastazja — tak jak na zawodach — trzymała tempo od początku i nie zwalniała ani na moment. Kroku dotrzymywał jej David, a mama zaserwowała profesjonalny sportowy komentarz. Emocje były gorące niczym patelnia, na której David smażył placki. Cała trójka dotarła do mety, a kiedy plince zniknęły z talerzy, przyszedł czas na kolejny punkt dnia.
Alicja i Anastazja pokazały Davidowi Olsztyn. Starówka i obowiązkowy przystanek u ich „znajomego”, Mikołaja Kopernika, któremu od lat szepczą do ucha życzenia. Tym razem nie było inaczej. Potem dziewczyny zabrały Davida na bieganie… po sklepach — to dla Alicji i Nastki sposób, żeby się zrelaksować i pobyć razem. To był istny maraton, a David — choć z zadyszką — dzielnie dotrzymywał dziewczynom kroku. Chociaż nad kondycją musi jeszcze popracować.
Relacja Alicji i Nastki to coś, co czuje się od razu. W gestach, w spojrzeniach i w tym, jak dobrze rozumieją się bez słów. Zamiast wielkich deklaracji jest bliskość i zaufanie, które dają spokój i pewność, że niezależnie od wszystkiego — zawsze mogą na siebie liczyć.
INSPIRACJE KUCHENNE: PLINCE I KREATYWNE KANAPKI
Plince / Placki ziemniaczane warmińskie
Klasyczne warmińskie placki ziemniaczane w nowoczesnej odsłonie, inspirowanej kuchnią szwajcarską. Aby nadać im wyjątkowego charakteru i wynieść je na wyższy poziom, podaj z wędzonym na zimno pstrągiem łososiowym, puszystym serkiem Almette z rzodkiewkami oraz kawiorem z pstrąga.